Jura Krakowsko-Częstochowska – Dywagacje o życiu ludzkim

Trochę wniosków z pleneru projektowego w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. O ludziach dążących do sukcesu zawodowego, bezdomności i pięknie.

Właśnie wróciłem z plenerów projektowych, organizowanych w ramach zaliczenia na moich studiach. Niesamowite jest to, jak Jura Krakowsko-Częstochowska potrafi zachęcić do myślenia. W ciągu tego czasu wraz z grupą projektową zaobserwowaliśmy niesamowite rzeczy, związane z trybem naszego życia.

Naszym zadaniem było znalezienie portretu Jury. Zadanie wydaje się banalne – pójść zrobić parę zdjęć ludziom i ot! W końcu zajmuję się fotografia, więc to nie będzie trudne, a cała grupa będzie mogła odpoczywać.

Na szczęście lubię pracować z osobami ambitnymi, stąd nawet takiego pomysłu nie było. W sumie to… żadnego nie było! Ale to nie problem. Szybko doszliśmy do wniosku, że trzeba rozmawiać z ludźmi i pytać ich o to miejsce.

Jako, że najbardziej ze wszystkich wstydzę się zagadywać do innych, padłem ofiarą niesprawiedliwej demokracji i zmuszony zostałem do zaczepiania ludzi i rozpoczynania rozmowy. Na szczęście byłem do tego przygotowany i miałem… RUM Z COLĄ!

Czy mogę zadać pytanie?

Oczywiście wszystko z umiarem – trzeba zachować kulturalną atmosferę i dbać (nie tylko o swój) wizerunek. Z resztą… wszystko jest dla ludzi, więc hyc do pysia – na odwagę i zagaduję.

Na pierwszy rzut poszedł Pan Leszek, który zajmuje się fotografią, malarstwem i ogólnie… przepracował 40 lat, żeby móc teraz robić to, co kocha. Jak się można domyślić – człowiek starszy. Mimo wszystko bardzo charyzmatyczny. Wiedział nawet czym jest Photoshop. Najbardziej zdziwiłem się, gdy wyciągnął telefon – nowiuśkiego Samsunga i zapisał w nim mojego maila.

Cała rozmowa trwała z dobre 40 minut. Już wtedy zacząłem odczuwać, że odpoczywam. Promienie słoneczne muskające po pysiu na najwyższym, naturalnym punkcie w Jurze – możecie zazdrościć.

No ale trzeba pytać dalej. Chwilę później trafiliśmy na parę turystów. Podróżują, bo w sumie mogą i lubią. Pan Paweł powiedział, że szuka tutaj miejsc, w którym kręcono Rękopis znaleziony w Saragossie. I w sumie mógłby użyć internetu, ale nie chce sobie psuć zabawy. Ciekawe, nie?

Kolejnymi napotkanymi ludźmi, z którymi rozmawialiśmy, byli wspinacze. Tu także kolejna lekcja życia o tym, jak ważne jest zaufanie do drugiego człowieka przy asekuracji i o tym, jak piękne jest robienie rzeczy wspólnie.

o co tu właściwie chodzi?

Zaczęliśmy zastanawiać się nad tym, co wyróżnia spotkanych tutaj ludzi od tych, których mijamy we Wrocławiu. Żeby wspomóc procesy kreatywne, udaliśmy się na zachód słońca. Tam odnaleźliśmy Wielkie Piękno, które zainspirowało nas do dalszych prac.

Ludzie piękni

Zuza szybko zauważyła, że w tym wszystkim chodzi o piękno. Piękno nie w rozumieniu estetycznym, ale raczej filozoficznym. Dotychczas napotkani ludzie byli piękni!

Potrafią być tu i teraz, żyć chwilą i cieszyć się nią. Są otwarci i chętni do rozmowy! Potrafią zarazić nas swoją pasją i punktem widzenia w ciągu krótkiej rozmowy. Ci ludzie wiedzą, że nie trzeba się nigdzie śpieszyć i tak jak Pan Leszek są wolni, za niczym nie gonią i mogą robić to, co kochają.

I tak jak Pan Zygmunt – bartnik, który opowieściami sięgał aż do czasów wojny. Zaśpiewał nam nawet patriotyczną piosenkę:

Było to w Niemczech, na rzece Łabie,
Jechał Pan Hitler na zdechłej żabie.
A koło niego swastyka jego,
I tak sobie myśli gdzie Polska jego.
Ej Ty cymbale, nie miej tak w pale,
Że Polska jest Twoja – niczyja jest wcale.
Bo jak się zbiorą trzy państwa w kupę,
To Ty Hitlerze, dostaniesz w dupę.

To właśnie on uświadomił nas o tym, o co chodzi w naszym projekcie, a nawet życiu.

No życie jest piękne, tylko trzeba przeżyć ładnie.
A to trzeba się postarać, żeby ładnie przeżyć.
Bo człowiek ciągle goni i chce więcej,
A to przecież nie o to chodzi.

Przy okazji zaprezentował nam swój dobytek, jakim są pszczoły.

Żeby rozwinąć wątek – musieliśmy przeprowadzić wywiady z większą ilością osób. I tak też zrobiliśmy. W taki sposób poznaliśmy więcej fantastycznych ludzi, którzy utwierdzili nas w przekonaniu, że wyróżnia ich wrażliwość na detale oraz te większe rzeczy – swoje pasje.

A co z nami?

Z pewnością każdy z nas ma swoje pasje, marzenia i życiowe cele. Niektórzy (w tym ja) łączą te punkty w jeden. Mimo wszystko rzadko zastanawiamy się nad sensem życia, tym jak pięknie (czy nawet brzydko!) jest za oknem – nikt z nas nie ma na to czasu.

Bo człowiek ciągle goni i chce więcej,

I to chyba jest ta granica pomiędzy nami a ludźmi pięknymi. My chcemy więcej; dla siebie; sami. Aż samemu zastanowiłem się: co ja robię ze swoim życiem, czy nie powinienem go zmienić?

Jako społeczeństwo dążymy do indywidualizmu: zdobywamy wykształcenie – dla siebie, zdobywamy pracę – dla siebie, wydajemy pieniądze – dla siebie. Do tego dochodzi technologia, która sprawia, że zamykamy się w sobie i nie obchodzi nas to co na zewnątrz. Te bezsensowne scrollowanie Facebooka lub Instagrama. Myślę, że każdy z nas je zna.

Indywidualizm to nie jest ideologia!
„Mam wszystkich w dupie” – to jest głupie!
To jest wyrażenie bezdomności.

I nikogo tu nie chcę atakować, bo widzę, że robię to samemu. W ciągu wyjazdu ciągle byłem w kontakcie z pracą i ciężko było mi się odciąć. Zdałem sobie sprawę, że jestem człowiekiem bezdomnym, że muszę nad tym się zastanowić.

Pierwsze wnioski już się pojawiły – nie tylko mi, ale całej naszej grupie. Jednak one wraz z podsumowaniem projektu zostaną zaprezentowane podczas wystawy prac. W tym momencie zależy mi na tym, żebyś zastanowił się:

Czy Ty – drogi czytelniku – jesteś piękny, czy bezdomny?

Żeby wspomóc Twoje procesy kreatywne, zostawię Ci namiastkę drugiego zachodu słońca z Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Może skusisz się, żeby tam pojechać?

W tym miejscu chciałbym jeszcze podziękować całej naszej grupie projektowej: niezastąpionej Zuzi Ptak, Zuzi Gałczyńskiej, Filipowi Gawrysiowi oraz Bartkowi Jankowskiemu.

Zobacz także

Koniecznie przeczytaj inne posty!

Dyskusja

Zapraszam do komentowania. Pamiętaj, aby nie obrażać innych.