Karkonosze – Szklarska Poręba

Karkonosze znajdują się niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Na blogu będą pojawiać się dość często, bo są naprawdę piękne.

Tym razem wyjazd w Karkonosze zaproponowała jedna z pięciu blondynek, o których niedługo napiszę więcej, Alka. Wrzuciła posta na Facebooku.

W sobotę o 04:30 odjeżdża pociąg do Szklarskiej. Biegniemy przez Karkonosze, wracamy wieczorem tego samego dnia. Kto ma niepoukładane we łbie zapraszamy pod zegar na głównym (10min przed odjazdem).

Taki marketing na mnie działa. Sławka nie trzeba było namawiać – też widział post. W pracy ustaliliśmy, że jedziemy.

Ja musiałem jeszcze przygotować jedzenie. Mam celiakię i nie wszystko, co podają w schroniskach, mogę jeść. Obecnie nie mam wynajętego mieszkania we Wrocławiu, a najlepszą kuchnię mam w domu u mamy. Tak więc ustaliłem z ekipą, że dosiądę do pociągu w Wałbrzychu i pojechałem gotować.

Punkt zbiórki

Jest czwarta nad ranem. Dzwoni do mnie Alka.

– Gdzie jesteś?
– No… w Wałbrzychu,
– Okej… bo my będziemy jechać samochodem. Przyjedziemy po Ciebie, więc możesz jeszcze pospać.

Coś mi tu nie grało. Zacząłem się ogarniać. Chłodny prysznic, śniadanie. Zacząłem liczyć:

Martyna, Alka, Kacha, Gluza, Sławek, Ja.

Jakbym nie próbował – wychodziło 6 osób. Samochód ma pięć miejsc. Biorę telefon i dzwonię.

A poinformował ktoś Sławka?

Organizacja zawiodła. Sławek przyszedł na dworzec, ale jak stwierdził: „nikogo nie było, więc wróciłem do domu”. Kolejne dwa telefony i wszystko jasne. Biegłem na pociąg. Dobrze, że wcześniej nie poszedłem spać, tylko wziąłem się za siebie. Czekała mnie dwugodzinna podróż z Wałbrzycha do Szklarskiej Poręby Górnej.

Góry! w końcu góry!

Gdy wysiadłem z pociągu, ekipa właśnie podjeżdżała pod dworzec. Stamtąd ruszyliśmy w trasę.

Karkonosze - Pod Łabskim szczytem

Karkonosze - Pod Łabskim szczytem

Karkonosze - Pod Łabskim szczytem

Karkonosze - Pod Łabskim szczytem

Mieliśmy – jak to zwykli mówić turyści – słabą pogodę. Było pochmurno i dość chłodno. Dzięki temu szlak był prawie pusty. Idealnie!

Jak zwykle ekipa podzieliła się na dwie części. Ja i Kacha szliśmy sobie z tyłu, reszta gnała do przodu.

Karkonosze - Pod Łabskim szczytem

Karkonosze - Pod Łabskim szczytem

W którymś momencie wyszliśmy z lasu i przed oczami pojawił się ciekawy widok.

Piękna przestrzeń ukryta pod pokrywą chmur. Pod stopami polana, z której można podziwiać okolice, a przed nami drzewa z pokrywą śniegu. Stanąłem i zacząłem oddychać. Było cudownie! Patrzcie na zdjęcia!

Karkonosze - Pod Łabskim szczytem - Polana

Karkonosze - Pod Łabskim szczytem - Polana

Wstąpiliśmy do Schroniska pod Łabskim Szczytem. Zjadłem swoje „Spaghetti z ryżem”. Wołowinka zawsze pyszna. Gluza w którymś momencie stwierdził, że to tak jakby nazwać danie: „Risotto z makaronem„. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a Martyna zaniemogła. Hiperwentylacja i te sprawy. Chłopaki, którzy przyszli wcześniej, dziwnie się na nas popatrzyli. Powygłupialiśmy się i poszliśmy dalej. W międzyczasie zdążyłem jeszcze uzupełnić energię w postaci cydru. Najlepiej!

Cel – śnieżne kotły

Naszym celem, były Śnieżne Kotły. Ruszyliśmy więc. Drogę mieliśmy ciekawą – bagna, śnieg i wielokrotne zapadanie się. Ja upadłem z trzy razy. Tyłeczek miałem mokry.

Karkonosze - Snieżne kotły - droga

Karkonosze - Snieżne kotły - droga

Karkonosze - Snieżne kotły - droga

Na samej górze była mgła. Widoczność była mała. Zrobiłem jedno zdjęcie, żeby pokazać jak to wyglądało.

Karkonosze - Snieżne kotły - droga

Robiło się coraz zimniej. W oddali grzmiało. Ruszyliśmy więc na odrodzenie. Tym razem to ja byłem z przodu, a reszta za mną. Nienawidzę schodzić z gór. Zawsze zbiegam. Powoli i ostrożnie, żeby się nie zabić.

Na miejscu odpoczywaliśmy. Każdy zamówił coś ciepłego do jedzenia, a ja zalałem swoje wychłodzone jedzenie wrzątkiem. Niby cebula, ale co mam zrobić. Większość sprzedawanych rzeczy ma gluten.

Po dość długim odpoczynku i wysuszeniu ubrań (choć nie całkiem wysuszonych) postanowiliśmy, że będziemy wracać. Wybraliśmy asfaltową drogę i schodziliśmy nią w dół. Zdecydowanie nie polecam utwardzanych dróg do schodzenia. Kolana bolą, że ojajejciu.

Karkonosze - Odrodzenie - zejście

Karkonosze - Odrodzenie - zejście

Karkonosze - Odrodzenie - zejście

Karkonosze - Odrodzenie - zejście

Karkonosze - Odrodzenie - zejście

Karkonosze - Odrodzenie - zejście

Karkonosze - Odrodzenie - zejście

Powrót do domu

Zeszliśmy do przystanku. Sprawdzamy rozkład: autobusy jeżdżą co trzydzieści minut. Hura!

Jednak po 1,5h czekania zaczęliśmy wątpić, czy w ogóle autobus tam dojeżdża. Martyna poszła na zwiady.

…autobusy tutaj jeżdżą rzadko….

Fajnie. Była godzina 19. Ostatni pociąg miałem coś koło 21.00. Martyna zaczęła zaczepiać ludzi, żeby chociaż część z nas podwieźli do Jeleniej Góry. Ja wejdę w pociąg, oni pojadą po auto i wrócą po resztę.

Spośród trzech zatrzymanych samochodów (było to kompletne zadupie!), tylko jedni ludzie zaoferowali pomoc. Byli Niemcami. Podwieźli Martynę, Pawła i mnie do Szklarskiej Poręby. Przenieśliśmy tyłki do naszego auta i pędziliśmy do Jeleniej Góry na pociąg.

Zdążyłem kupić bilet trzy minuty przed odjazdem. Do wagonu wbiegłem. Mimo wady serca biegam dość dobrze. Przynajmniej na krótkich dystansach.

Wchodzę do pociągu i słyszę głos, wyraźnie kierowany w moją stronę.

I jak, fajne zdjęcia wyszły?

Nie wiem o co chodzi. Aparat miałem schowany. Skąd ktoś może wiedzieć czy w ogóle mam aparat, a co dopiero, że robiłem zdjęcia.

Ach! To Ci, którzy tak dziwnie na nas patrzyli w schronisku. Chłopaki jechali do Warszawy. Czekała ich długa podróż. Przegadaliśmy całą trasę między Jelenią Górą a Wałbrzychem. Narzekali na pociągi, że są strasznie niewygodne. Sprzedałem im patent na rozkładanie siedzeń (w Intercity się da, nawet w drugiej klasie). Cieszyli się jak dzieci. Pogadaliśmy też trochę o zainteresowaniach i wymieniliśmy się doświadczeniem fotograficznym

Kiedy przyszła na mnie pora – pożegnaliśmy się i mogłem wrócić spokojnie do domu. Kolejny wyjazd w góry, podczas którego miałem okazję poznać kolejnych ludzi. Zobaczymy, gdzie mnie poniesie dalej.

Dyskusja

Komentarze dla tego wpisu zostały wyłączone.